fbpx Na spacerze - Życie na respiratorze

Na spacerze

Latem 2013 r. po raz pierwszy byłem na spacerze. Niestety, przepłaciłem to chorobą. Ubrałem się za ciepło i przegrzałem się. W wyniku tego zachorowałem na zapalenie płuc. Tego roku jeszcze tylko raz udało się wyjechać na dwór. Musiałem jechać na badania do lekarza.

W jaki sposób mogę wyjeżdżać na spacer będąc podłączonym do respiratora? Jak wcześniej wspominałem, mój respirator jest przenośny. Może być zasilany z sieci jak i z akumulatora. Na akumulatorze może pracować kilka godzin. Tak więc nie musi być cały czas podłączony do sieci elektrycznej.

Zamawiając wózek (zakup został częściowo sfinansowany ze środków PEFRON) zamówiliśmy od razu odpowiednią półkę na oparciu wózka, na której można zamontować respirator. Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, bym mógł wyjechać na spacer.

Jeszcze w latach 80. został zbudowany podjazd z balkonu mego mieszkania. Tak więc, już od wielu lat nie mam żadnego problemu z wyjazdem wózkiem z mieszkania.

W 2014 r. już dużo częściej wyjeżdżaliśmy na spacer. Na spacerze zawsze towarzyszyła mi siostra i opiekunka. Najczęściej wyjeżdżaliśmy na około 2 godziny. Dlaczego tak krótko? Ze względu na opiekunkę i na odsysanie. Na spacer bierzemy ręczny odsysacz wydzieliny. Niestety, trudno jednej osobie go obsługiwać, gdyż jedną dłonią należy naciskać dźwignię pompki odsysacza, a drugą ręką wprowadzać cewnik do rurki tracheostomijnej. Jeżeli robią to dwie osoby, to jest dużo łatwiej. I to jest powód, dlaczego wyjazd może trwać tylko ok. 2 godzin. Nie znaczny, że wyjeżdżałem tylko raz dziennie. Pozostałe wyjazdy były krótsze i tylko z siostrą.

Dokąd jeździliśmy? Najczęściej do marketów. Lubię jeździć do sklepów i robić zakupy, dlatego też tam jeździliśmy najczęściej. Jeździliśmy także nad jezioro oraz na imprezy plenerowe organizowane w moim mieście.

W tym roku napotkaliśmy inny – niespodziewany – problem. Okazało się, że respiratorowi przeszkadzają bardzo wysokie temperatury – a tegoroczne lato było gorące. Kilka razy musieliśmy resetować respirator, bo ciągle włączał się alarm. Tak więc najbardziej upalne dni musiałem spędzić w mieszkaniu przy włączonym wentylatorze.